Zabytkowe, przesiąknięte tysiącami modlitw mury zapraszają do klęczników, które dźwigały ciężar kolan wielu pokoleń. Taką swiątynią jest kosciół ufundowany w 1583 roku przez Mikołaja Brzeskiego pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Skarżycach. Wnętrze swiątyni jest późnorenesansowe i barokowe. Zabytkowe ołtarze, ambona oraz zbiory starych obrazów. Obecnie Sanktuarium znajduje się na rynku nieopodal równie historycznej ,40-metrowej studni i słynnego jurajskiego Okiennika. Z wielu powodów warto się tu zatrzymać przemierzając jurajskie szlaki.

 

WSPOMNIENIE

 

Pochodzenie:

 

 Urodzony w Szwajcarii, przybył do parafii
w Skarżycach w 1935r. w czasach wielkiej biedy i niedostatków okresu międzywojennego.

Od początku swoją misję kapłańską wykonywał dla dobra ludzi , sam żył na krawędzi ubóstwa.

 

 

 

 

Skarżycki żywot księdza

Wyemigrował ze  Szwajcarii. Na Jurę  Krakowsko – Częstochowską przybył już jako dorosły człowiek. Posiadał dobre wykształcenie medyczne ale do Polski przybył by pełnić posługę kapłańską. Duchownym został prawdopodobnie po śmierci swojej małżonki. Zamieszkał w Skarżycach przed drugą wojną światową. Piastował funkcję  ks. kanonika parafii  pod wezwaniem Trójcy Świętej w Skarżycach  i pozostał tam aż do swojej śmierci.

Ludność Skarżyc i okolicznych wiosek zapamiętała go jako, wielkiego dobrodzieja, oddanego wszystkim potrzebującym ludziom. W latach okupacji niemieckiej, szczególnie ciężkim okresie dla narodu polskiego służył wszystkim ludziom, udzielał porad i pomocy medycznej. Pomagała mu w tym jego gospodyni. Ks. Niederman mimo że nie posiadał laboratorium potrafił stawiać trafne diagnozy i ordynować skuteczne terapie,  na podstawie analizy moczu.

 

We wspomnieniach starszych ludzi ks. Alfons bardzo kochał dzieci. Jako ksiądz uczył nie tylko religii ale także udzielał lekcji muzyki, wyławiając talenty, czasem wskazywał im nawet drogę życiową.

Osobami bardzo zaprzyjaźnionymi z księdzem byli właściciele zamku w Morsku  (inż. architekt Witold Danielewicz Czeczott i jego żona Janina Czeczottowa). Ludzie ci często przebywali  z księdzem, wspierając się wzajemnie w swoich pasjach i zainteresowaniach. Pasją Witolda Czeczotta, było kolekcjonowanie skamieniałości Jury, w postaci  amonitów, belemnitów, ramienionogów, gąbek, jeżowców, szkarłupni, otwornic, zębów rekinów oraz wszelkich rodzajów kształtów, resztek skałek jurajskich. Pasją Księdza Alfonsa było, nie tylko pomaganie ludziom ale również postęp techniczny, a w szczególności motoryzacja
.

 

W okresie II wojny światowej swoją aktywną postawą stawał

w obronie życia innych nie bacząc na swoje. W Zawierciu w czasie wojny mieściła się Generalna Gubernia III Rzeszy. Granica przebiegała obok Skarżyc, można ją było przekraczać mając przepustkę lub nielegalnie.
Z tego powodu rozkwitał przemyt. Przemycano towary spożywcze takie jak mleko , jajka czy bimber i wymieniano je na artykuły przemysłowe. Dosyć często ktoś został złapany na granicy i z tego powodu został srodze karany czy nawet zsyłany na ciężkie roboty lub wywożony na przymusowe roboty do Niemiec.

 

Na terenie Zawiercia oraz w okolicy były obozy żydów, jeńców wojennych ,partyzantów czy też innej ludności. Czasem udało się komuś zbiec , będąc rannym i wygłodzonym niejednokrotnie uzyskał pomoc w Skarżycach u księdza czy też mieszkańców. Niemcy z tego powodu stosowali łapanki na terenie Skarżyc i jeśli w porę nie zostali ostrzeżeni to wszystkich złapanych aresztowano i najczęściej te osoby były wywiezione na roboty do Niemiec.Jeśli udało się komuś zbiec i powrócić to też szukał schronienia bowiem tak zwana polska policja miała obowiązek złapać i przekazać żołnierzom niemieckim. Byli policjanci którzy z tego obowiązku wywiązywali się bardzo gorliwie. Z takim mieszkańcy radzili sobie w ten sposób że donosili do partyzantów czy oddziałów A.K.

 

Często wszystkich zdolnych do prac mieszkańców Niemcy zabierali na przymusowe ciężkie roboty przy odśnieżaniu tras po których przemieszczały się konwoje zaopatrzeniowe czy też przy kopaniu rowów obronnych tak zwanych pancergrabach. Roboty były wykonywane wręcz w nieludzkich warunkach i z tego powodu niektóre osoby będąc u kresu sił popełniały samobójstwo czy też były rozstrzeliwane. Kiedy zbliżał się front wschodni to akcje A.K i partyzanckie nabierały na sile.

 

Jedną z takich akcji było rozbrojenie celników i żołnierzy na granicy Guberni za co Niemcy postanowili jakoś zemścić się za tą akcję. Oddziały SS i Wermachtu wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci zebrały na rynku w Skarżycach gdzie miały być rozstrzelane jeśli nie wydadzą partyzantów lub osób odpowiedzialnych za tą akcje. Gdy wykonanie wyroku wisiało na włosku to ksiądz Niederman znając język niemiecki usilnie błagał o zmianę wyroku dowódcę SS wmawiając że ci ludzie są niewinni i nie mają z tym nic wspólnego. Dowódca SS czując respekt przed osobą duchowną ustąpił lecz nie do końca bowiem żołnierze z szeregu osób wyliczyli co 10-tą i tyle rozstrzelano.

 

Po wojnie ks. Niederman jak tylko mógł wspierał i fizycznie pomagał przy odbudowie zniszczeń miejscowej ludności. Posiadał tytuł doktora i dlatego zajmował się udzielaniem pomocy lekarskiej potrzebującym. Głównie uprawiał lecznictwo zielarskie, a do tego potrzebne zioła sam zbierał po łąkach i lasach . Wiedza medyczna pozwalała mu na robienie najrozmaitszych zestawów ziołowych , często bardzo skutecznych co przyciągało coraz więcej chorych

z najdalszych okolic nie oczekując za to zapłaty a wręcz odwrotnie to on sam niejednokrotnie udzielił wsparcia finansowego.

 

Był orędownikiem przemian i postępu technicznego ,to on sprowadził pierwszy rower, motor, samochód czy telewizor ,które ulepszał i udoskonalał w najrozmaitszy sposób ale po swojemu ,co nieraz wywiązało zabawną sytuację rozbawiając gromadę dzieci zawsze licznie zgromadzoną wobec jego osoby. Stworzył wiele zabawnych historii m.in. : co jakiś czas do wywieszonych przed plebanią głośników podłączał muzykę, co przyciągało licznie młodzież i dzieci wtedy wychodził ksiądz z torbami wypełnionymi cukierkami stawał przed nimi wyciągał cukierki i garściami podrzucał do góry w kierunku dzieci ,które na ich widok rzucały się do nich kręcąc przy tym najrozmaitsze fikołki co z kolei do rozpuku rozbawiało księdza.

 

Prowadził bardzo zdrowy tryb życia m.in.: uwielbiał podwieczorne kilkukilometrowe spacery, codziennie można było go spotkać na trasie ,zawsze był skory do pogawędzenia i pożartowania. Pozwoliło mu to dożyć późnej starości natomiast materialnie zmarł jako nędzarz . Po dziś dzień jest dobrze wspominany przez wiele osób jako prawy i uczciwy człowiek.

  width: 179px; height: 146px;   width=

            Wygląd plebanii w1935r.     Pierwsza komunia 1936r.

 

© Z zebranych materiałów parafialnych . Miro 2010