Zabytkowe, przesiąknięte tysiącami modlitw mury zapraszają do klęczników, które dźwigały ciężar kolan wielu pokoleń. Taką swiątynią jest kosciół ufundowany w 1583 roku przez Mikołaja Brzeskiego pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Skarżycach. Wnętrze swiątyni jest późnorenesansowe i barokowe. Zabytkowe ołtarze, ambona oraz zbiory starych obrazów. Obecnie Sanktuarium znajduje się na rynku nieopodal równie historycznej ,40-metrowej studni i słynnego jurajskiego Okiennika. Z wielu powodów warto się tu zatrzymać przemierzając jurajskie szlaki.

CO piszczy w prasie

 

Strażnik przeszłości

Witold Leśniak, sołtys Skarżyc, zajmuje się poszukiwaniami śladów przeszłości swojej małej ojczyzny. Można powiedzieć, że jest kustoszem historii i pamięci o tej miejscowości. Już od 8 lat podejmowane wędrówki "wstecz", doprowadziły go do wielu zaskakujących odkryć. Jedno z nich pozwala mu nawet podważać znane dotychczas fakty historyczne. Do porządkowania i archiwizowania informacji o Skarżycach natchnęła go 800-letnia rocznica powstania Kromołowa: -przecież Skarżyce są starsze- powiedział wtedy do siebie. Aktualności z życia Skarżyc,

w których obecnie jest 431. stałych i 62 sezonowych mieszkańców, ale też liczne fragmenty barwnej historii miejscowości, można znaleźć na jedynej w powiecie zawierciańskim stronie internetowej sołectwa: www.skarzycemiro.republika.pl.

 

 

Publikowane informacje o Skarżycach m.in. w przewodnikach turystycznych podają, jakoby to peryferyjne wiejskie osiedle Zawiercia wzmiankowane było dopiero w 1327 lub1328 roku, kiedy to król Władysław Łokietek nadał je we władanie i czerpanie zysków z tutejszych dóbr, klasztorowi kanoników w Mstowie w zamian za Włodowice. Witoldowi Leśniakowi udało się dotrzeć do jeszcze starszych zapisków - w dokumentach zakonu Benedyktynów

w Tyńcu. Świadczą one , że Skarżyce (znane dawniej pod nazwą: Skaszice, Saszice) pochodzą z 1105 r., kiedy to ówczesny papież Kalikst II, za zezwoleniem Bolesława Krzywoustego zatwierdza wszelkie posiadłości nadane klasztorowi Benedyktynów w Tyńcu.
 

Za cennymi informacjami  Witold Leśniak, skarżyczanin z dziada pradziada musiał się sporo najeździć. Odwiedził m.in. Mstów , Częstochowę, Kraków, Kielce. Gdyby nie ograniczone możliwości, pojechałby i dalej. Ma jednak wielu pomocników swej detektywistycznej pracy. Ze Skarżyc wywodzi się bardzo wielu księży ( obecnie 10. jest na parafiach oraz 2zakonników), którzy pośrednio umożliwiają mu dostęp do wielu archiwalnych ksiąg i zapisków kościelnych, publicznie nie udostępnionych. Od wielu lat w swoim domu nocuje pielgrzymów ze Skałki, Wolbromia. Były z nimi kiedyś dwie profesorki z Uniwersytetu Jagielońskiego. Od słowa do słowa zgadali się o rodzinnej miejscowości sołtysa i jego rodzącej się historycznej pasji. -Poprosiłem panie, by dały mi znać, jeśli natrafią na jakieś zapiski o Skarżycach. Po trzech latach dzwonią ,

że w II tomie kronik Jana Długosza znajdę coś ciekawego - opowiada Witold Leśniak.

Gdy zacząłem wertować książki, znajomy historyk podpowiedział

mi , że informacjami historycznymi nie do przecenienia są podania ludowe, pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zacząłem zapisywać wszystkie informacje, do których udało mi się dotrzeć. Na początku nie wiedziałem , że bardzo ważną rzeczą jest podawanie źródła tych informacji, a więc tytułu książki, autora, strony, roku wydania. Musiałem uzupełniać te braki. Z okien domu państwa Leśniaków widać Grodzisko, wzgórze, na którym w IX i X wieku rozlokowane było podgrodzie Ziemowita, pradziada Mieszka I. Ziemie te były wtedy zwane krainą zewsząd otoczone białymi skałami. Charakterystyczna skała, obecnie tuż za granicą miejscowości - Okiennik Wielki, kryje w sobie ślady bytności plemion z okresu paleolitu. Cały teren Skarżyc i okolic usiany jest stanowiskami archeologicznymi - specjaliści rozpoczęli tu badania w 1911 r. Znaleziska zostały wywiezione do muzeów w Krakowie, Poznaniu i Lublinie. Sołtysowi udało się dotrzeć do informacji, że na tych terenach w czasach pogańskich wierzono w świętą krowę.

 

 Witold Leśniak z kilkoma   historycznymi dokumentami, m.in.  księgą meldunkową Skarżyc i  osobistymi  notatkami ks. A.  Niedermana oraz zdjęciem

z  zakończenia roku szkolnego  1935/36- uczniowie na tle  szkoły  w Skarżycach mieszczącej się  wówczas w domu prywatnym Jana Jaworskiego.  Od 1920 do 1939 r. ze względu na brak odpowiedniego budynku,naucza-nie odbywało się  w wynajmowa-nych izbach w domach prywatnych. Wyjątkiem był okres  od pożaru wsi 30 marca 1931 r. do 1932r. kiedy nauczanie odbywało się 

w zamieszkiwanych przez pogo-rzelców barakach.  Każde wzgórze w Skarżycach ma swoją nazwę. Oprócz wspomnianego grodziska, Skarżyce otaczają: Kaliska, Kobylinka i najwyższe wzgórze -Zobuce, z którego przy dobrej pogodzie roztaczają się piękne widoki m.in.: na zamki w Smoleniu i Podzamczu. Dzieje tych terenów wiążą Skarżyce na przemian z dobrami królewskimi i kościelnymi. W ręce prywatne trafiają dopiero w 1583 r., kiedy szlachcic Mikołaj Brzeski przejmuje dobra skarżyckie w zamian za wybudowanie kościoła

( w tym czasie szerzy się kalwinizm - arianie zajmują kościół

w pobliskim Kromołowie ). Wypędzony proboszcz z Kromołowa ma w Skarżycach dom i sprawuje pieczę nad tutejszym kościołem, powstałym w wyniku dobudowania do drewnianej wówczas wieży obronnej, nawy i trzech kopuł. Pan Leśniak znalazł dokumenty świadczące o tym, że podczas przeprowadzonej w latach 1595- 1599 wizytacji Diecezji Krakowskiej przez Biskupa Jerzego Radziwiłła, w Skarżycach istniała już szkoła.

 

Szkolnictwo w tej miejscowości było kilkakrotnie wystawiane na próbę, odtwarzane wysiłkiem pokoleń lokalnej społeczności ( warto zapoznać się z lekturą strony internetowej Skarżyc). Istniało

z przerwami aż do 1996 r. kiedy zostało zlikwidowane uchwałą radnych, a budynek przekazany został strażakom z OSP. Ciekawostką Skarżyc jest dawna tradycja hodowli owiec, która ze względu na ubogie ziemie rozwijała się tutaj od XVI aż do XIX w., kiedy ziemię rozdano chłopom. Znajdowały się tu trzy owczarnie: przy dworze, w Pieckach i na dwóch dużych łanach księdza proboszcza skarżyckiego. Wełnę i futra wysyłano aż na dwory do Krakowa.

Do dzisiaj, u jednego z mieszkańców zachował się naznaczony zębem czasu kołowrotek. Nigdy wcześniej nie interesowałem się

historią, ale  teraz  poświęcam  jej każdą wolną chwilę. To moje hobby. Gdyby tak zsumować czas poświęcony na wyjazdy , szukanie i zapisywanie informacji , spisywanie różnych historii zasłyszanych

u ludzi , zbieranie artykułów prasowych, na pewno uzbierałby się już rok - przyznaje Witold Leśniak. - To, co uda mi się znaleźć, nie

zatrzymuję dla siebie - przekazuję innym. Wspólnie z bratem założyliśmy stronę internetową , gdzie można znaleźć  także aktualności z życia mieszkańców Skarżyc. Wiem, że mieszkańcy śledzą wpisy na stronie. Mogą tu przeczytać o dodanym przez siebie kawałku historii, zobaczyć swoje stare zdjęcia. Wnuczek woła : - babciu jesteś w komputerze , a ona się dziwi - skąd się tam wzięła ? Z początku ludzie z nieufnością podchodzili do moich poszukiwań. Mówili : - coś tam Leśniak znowu wymyślił ?, po co ci to ? Teraz udostępniają stare książki , zdjęcia. Starsi ludzie zapraszają - przyjdź do mnie, to ci coś opowiem .

 

Jedną z osób , dzięki której zajmuję się historią Skarżyc jest postać ks. Niedermana, proboszcza tutejszej parafii w latach 1935 - 1970. byłem jego ministrantem , pozwalał mi wchodzić na strych, gdzie miał dużo różnych starych książek, opowiadał ciekawe historie. Proboszcz przetłumaczył z łaciny na polski 2 tomy z informacjami

o Skarżycach. Udostępniał je nauczycielkom, które fragmenty czytały dzieciom. To właśnie te zapiski w starych zeszytach odszukałem po latach , gdy postanowiłem zająć się historią Skarżyc. Wierzę , że tomiska są jeszcze u ludzi i ktoś zdecyduje się je pokazać.
Ludzie przekazali mi już m.in. kronikę wsi ,prowadzoną przez ks. Niedermana od momentu objęcia przez niego probostwa aż do śmierci w 1970 r. Ksiądz Alfons Niederman , emigrant ze Szwajcarii, był niezwykle barwną postacią w życiu Skarżyc. Posiadał wiele praktycznych umiejętności i fachów : władał biegle 7 językami, zajmował się zbieraniem ziół, leczeniem, miał laboratorium,

w którym na podstawie analizy moczu rozpoznawał choroby, mechanizował. Kiedy przybył do Skarżyc w grudniu 1935r., zastał zniszczoną drewnianą plebanię. Już we wrześniu 1936 r. wprowadził się do nowej , murowanej - sam też uczestniczył w pracach budowlanych. W 1937 r. powstał z jego inicjatywy Dom Parafialny , tzw. Organistówka , gdzie toczyło się życie kulturalne wsi. Żyjąc na granicy ubóstwa, potrafił zmotywować ludność do działania. Wspierał ją i potrafił pomóc w ciężkich chwilach, zwłaszcza po pożarze wsi w 1931 r. czy podczas okupacji. Był otwarty na nowinki techniczne i chciał je rozpropagować wśród mieszkańców. Sprowadził do Skarżyc pierwsze radio, telewizor , samochód , motor. Zamontował megafony na słupach we wsi, żeby mieszkańcy mogli słuchać radia, a telewizor trafił do szkoły ( więcej na stronie internetowej Skarżyc ).- Odnajdywanie śladów przeszłości daje powód do zastanowienia się nad tożsamo ścią własną

i poprzednich pokoleń. Poznaję wielu ciekawych i życzliwych osób. Zupełnie wciągnęło mnie zgłębianie historii tego , w czym także sam uczestniczę , tworzę. Pozostało jeszcze wiele zagadek do wyjaśnienia , np. rok wyzwolenia Skarżyc - doszukałem się danych , które mówią , że to w 1944, a nie 1945 roku - mówi Witold Leśniak. - W tym roku powinniśmy obchodzić 900 - lecie Skarżyc . Wydawało mi się , że inicjatywa uroczystości z tej okazji powinna wyjść od mieszkańców sołectwa. Niestety zabrakło pasjonatów, którzy podchwyciliby pomysł uczczenia tak znaczącego jubileuszu.

 

Anna Ślusarczyk