Zabytkowe, przesiąknięte tysiącami modlitw mury zapraszają do klęczników, które dźwigały ciężar kolan wielu pokoleń. Taką swiątynią jest kosciół ufundowany w 1583 roku przez Mikołaja Brzeskiego pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Skarżycach. Wnętrze swiątyni jest późnorenesansowe i barokowe. Zabytkowe ołtarze, ambona oraz zbiory starych obrazów. Obecnie Sanktuarium znajduje się na rynku nieopodal równie historycznej ,40-metrowej studni i słynnego jurajskiego Okiennika. Z wielu powodów warto się tu zatrzymać przemierzając jurajskie szlaki.

 

     OCALMY JURĘ

 

 

 

 

 

 

" TURYSTO "

 

Turysto nie bądź zdziwiony jeśli beztrosko wędrując po Jurze z mapą w ręku coraz częściej będziesz napotykał tabliczki
"TEREN PRYWATNY WSTĘP WZBRONIONY"
Czy dojdzie do tego że zostaną ci tylko ciepłe domowe pielesze i album ze zdjęciami przy których będziesz mógł powspominać miłe chwile.
Szanuj zdjęcia bo następnych z za kilkumetrowego muru już nie zrobisz.

 

 

Dotychczas jedyną budowlą widzianą z kosmosu był Mur Chiński. Właściciel tej działki najwyraźniej pozazdrościł Chińczykom

 

 

 

 

Tą skałkę możemy od kilku lat podziwiać z oddali z za ogrodzenia.
Not a bene:, właściciel zniknął wraz z postawieniem ogrodzenia.

 

Ta owiana legendą skała zwana komin( dawne krematorium)
nie jest dostępna z żadnej strony.

 

 

 

 

 

Skała z obrazem przy której niewolnicze prace wykonywali nasi dziadowie , jest już ukryta głęboko za ogrodzeniem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Okiennik Duży ,perełka tej części Jury broni się jak może przed zakusami dzikiej prywaty.
Dzięki uprzejmości miejscowych właścicieli działek jest jeszcze dostępna.

 

 

 

 

 

 

 

Teren prywatny ale ścieki wasze.

 

 

 

 


 


To tylko zalążek problemu który coraz bardziej nam doskwiera.

Życie jest krótkie i jako takie nie jest czymś wzniosłym.

Jego wartość wynosi się nieraz z krótkich chwil radości , wspomnień.

Pielęgnujemy w sobie czasem kilkudziesięcioletnie wspomnienia
z młodych lat by kiedyś tam powrócić,by naszemu styranemu życiu dodać wiary i energii.

Niejednokrotnie widziałem rozterkę i smutek na twarzach osób które odwiedziły te strony z najdalszych zakątków Polski.
Mają poczucie jak by ktoś zabrał ich małą cząstkę życia. Zdaniem wielu jest to zbrodnia na żywym organizmie i igranie na ludzkich uczuciach.
A wszystko za sprawą wykupywania atrakcyjnych jurajskich terenów.
Całe połacie skał i ostańców tracą status dotychczasowego dobra publicznego. Coraz ciaśniejsza Jura to wynik pazernej żądzy pieniądza ,zaborczej chęci posiadania, zaślepieniu i głupocie urzędników państwowych wydających nieracjonalne i niezgodne
z przepisami pozwolenia.


Dla nas rdzennych mieszkańców istnieje potrzeba inwestycji

z zewnątrz ale dla dobra ogólnego np: boisko, stok narciarski, basen, gastronomia, agroturystyka.

Stanowczo nie zgadzamy się na dotychczasową dziką prywatę.
Czarę goryczy przepełnił artykuł z Gazety Wyborczej z dnia 27.09.2002. w którym właściciel jednej z zagarniętej z Jury 8 ha. ziemi oświadczył że ma zamiar prowadzić doświadczalną hodowlę danieli pod nadzorem naukowców ze Szwecji.
Czy jeden człowiek może narzucić nam setkom mieszkańców
i tysiącom turystów przemierzających te szlaki własne fanaberie , narazić nas na niedostatki i uciążliwości , poprzestawiać Jurę pozagradzać turystyczne szlaki.
Iluzorycznym jest stwierdzenie że robi to dla ratowania Jury bo
to jedno wysypisko śmieci.
Owszem ale te śmieci pojawiły się z tymi osobami wraz z ich przybyciem.
Nikt nie pytał o zgodę czy chcemy tuż pod nosem żyć ze smrodem jaki zgotuje nam ten i każdy następny nowobogacki właściciel następnego ostańca.


Reasumując:

Bieszczady to teren tak rozległy na którym niejeden naukowiec może robić doktoraty z hodowli dzikich zwierząt.
---------------------------

Do wiosny 2004 poza zeszpeconym krajobrazem nic się nie zmieniło. Zabrakło odwagi ,albo prawo interpretuje się pod potrzeby osób w celu uniknięcia odpowiedzialności .

---------------------------LUTY 2005

Dziennik Zachodni 11.02.05

 

[Atrakcyjne działki na Jurze z wapiennymi ostańcami od kilku lat stanowią łakomy kąsek dla nowobogackich. Przybysze wykupujący od rolników ciekawe tereny , natychmiast je grodzą i przekształcają według własnego widzimisię. Najwięcej kontrowersji wzbudzała od dawna , leżąca pomiędzy Piasecznem i Skarżycami , a obejmująca swym obszarem jedno z najbardziej malowniczych miejsc na Jurze Wzgórze Grodzisko. Jej nowy właściciel pod wymyślnym pretekstem hodowli danieli ogrodził cały teren betonowym murem. Działka znajduje się na obszarze Parku Krajobrazowego "Orlich Gniazd", decyzja o warunkach zabudowy wymagała uzgodnienia

z wojewódzkim konserwatorem przyrody. Ze względu na walory przyrodniczo-krajobrazowe, konserwator wydał postanowienie negatywne, a mimo to zgodę na wybudowanie zagrody siedliskowo-hodowlanej podpisał wójt gminy Kroczyce . Betonowe płyty ogrodzenia nakazał w 2003r. rozebrać powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Właściciel działki nie przejął się tym jednak.
Dokończył grodzenie swojej posiadłości mimo zakazu, oraz zaczął prace ziemne pod planowane zabudowania przy biernej postawie miejscowych służb porządkowych i urzędników. Dziwne ! Niejednokrotnie gdy sprawa dotyczy miejscowego właściciela to przy błahych sprawach te działania są stanowcze ,łącznie z nakazem rozebrania , zakazem budowy i karami pieniężnymi. Ignorując wszystkie nakazy i interwencje właściciel tej działki odwołał się

od decyzji do Ministra Środowiska który przyznał jemu rację ,zaś konserwatorowi przyrody zarzucił "rażące naruszenie prawa", zaś wszelką dewastację w terenie nazwał pracami rekultywacyjnymi przywracającymi pierwotny naturalny stan. Razi gdyż dokonano wycinki nielegalnej setek drzew, poprzestawiano wiele okazałych skał, zasypano i zabetonowano dawne wojenne okopy , odcięto turystom szlaki i ścieżki. Postanowienie Ministra zaskoczyło wszystkich, nawet sprawcę całego zamieszania , pana Stefana Pantaka wójta gminy Kroczyce, osobę która wyraziła zgodę na tego typu zabudowę . Na łamach prasy wyraził opinię że jeśli tak dalej pójdzie , to wkrótce ktoś zacznie budowę np. w rezerwacie przyrody jakim jest Góra Zborów ,tylko co potem jeszcze będzie do zaoferowania turystom. 
Należy wystąpić do Ministra Środowiska o ponowne rozważenie decyzji, a jeśli będzie taka konieczność , należy zaskarżyć jego postanowienie przed Sądem Najwyższym. 
Decyzja ministra zbulwersowała nas wszystkich - to po prostu draństwo , a najbardziej irytuje to , że jeśli o pozwolenie na budowę czy zagrodzenie działki występuje mieszkaniec tych stron , napotyka mnóstwo utrudnień, o zgodę prosi latami . Przyjezdni z "pełną kieszenią" tego problemu nie mają.]


wybrane fragmenty artykułu prasowego Pani red. Iwony Kuźniak.

 

Cyrk Ministra

 

Minister Środowiska najwyraźniej toleruje tylko to środowisko
w którym się sam obraca, reszta może być z betonu. Wszechobecny ,wszechwiedzący, namacalne ucieleśnienie wszelkiego rozumu
z jakim wiąże się słowo "prawo" jakże przewrotne , pisane w takt brzęku pieniądza. Panowanie ich jest przeważnie krótkotrwałe,
za jakiś czas okazuje się, że byli oni tylko etapem do spełnienia. Ciągle coś poszukują ,psują , naprawiają i znów wracają jak niemiłe wspomnienie. 

Decyzja ministra to stworzenie cyrku z betonową klatką w której powinni się znaleźć ludzie realizujący takie bzdurne, urojone pomysły i ludzie pozwalający na ich realizację, tym bardziej że sceneria architektoniczna tej budowli przypomina więzienną scenerię .

Zróbmy coś zanim nowobogadzcy i urzędnicy w imię wyimaginowanego ratowania Jury utworzą centralny punkt widokowy i w swej szczodrości zaopatrzą nas w kilka lornetek abyśmy mogli się delektować urokami jurajskich krajobrazów.